ROZMOWA z redaktorem paryskiej „Kultury”Jerzym Giedroyćiem
przeprowadzona w dniu 14. stycznia 1999 przez red.
TVP Barbarę Czajkowską
....
Polska została odcięta, praktycznie biorąc, od poczucia państwa, działalności
państwowej, najpierw przez okres sowietyzacji czy Polski ludowej a póĽniej
jak rozpoczęły się ruchy niepodległościowe czy opozycyjne, jak Pani to określi,
to z miejsca przywódcy tych wszystkich działań zwrócili się tylko bezpośrednio
do zachodu, zupełnie nie mając pojęcia o tym, co przy ludzkim społeczeństwie
było w tym państwie przedtem zrobione
Dlaczego uważa Pan nasze społeczeństwo, to współczesne,
za zdziczałe ?
Po
prostu dlatego, że to widać na każdym kroku. Jest zanik nie tylko moralności,
obyczajowości ale przyzwoitego zachowania się. Są takie przykłady bardzo
zabawne. Niedawno widziałem jednego z wyższych oficerów emigracyjnych, który
był w kraju i który był zaproszony do pułku, w którym swego czasu przed
wojną służył. Zaproszono go do kasyna. W kasynie z miejsca wszyscy
oficerowie porozpinani i zaczęło się picie wódki. Za nim stał jakiś
ordynans, który cokolwiek on tam wypił tej wódki to on dolewał. W rezultacie
dowódca pułku pod koniec tego wszystkiego powiedział: jakie ma Pan uwagi na
temat naszego kasyna, zachowania ? On powiedział: przede wszystkim pozapinajcie
się. Druga rzecz: przestańcie dolewać mi wódki dlatego że nie jestem
przyzwyczajony, żeby mnie z kasyna wynoszono.
Sądzi Pan Panie Redaktorze, że jest to przykład który
można przenieść na całe nasze społeczeństwo ?
Myślę,
że tak. To jest typowe. Brakuje dyscypliny, zdrowego wychowania.
W tym kontekście nie dziwi mnie już Pana opinia o
elitach politycznych naszego społeczeństwa. Powiada Pan, że dają obraz
niekompetencji, że kwalifikacje nie mają dla nich żadnego znaczenia, że są
skorumpowani, że wreszcie nasza elita polityczna jest zdemoralizowana pod każdym
względem. To bardzo gniewna i
bardzo surowa ocena. Czy nie za surowa?
W moim
przekonaniu absolutnie nie. Wydaje mi się, że cała nasza sytuacja w elitach
.............
.... tej
bardzo surowej krytyki elit postsolidarnościowych. Myślę, że dla bardzo
wielu osób niezrozumiałe a może wręcz nie do przyjęcia jest Pana – proszę
wybaczyć – jest Pana stanowisko-oświadczenie, że taką samą miarę przykłada
Pan do postkomunistów, jeśli - jak Pan powiada – nie popełnili dosłownych przestępstw , i do
dawnych opozycjonistów. Że traktuje ich Pan na równi. Bardzo wiele osób
poczuło się dotkniętych takim właśnie stwierdzeniem.
Uważam
to za zupełnie słuszne. Dla mnie najważniejsza jest sprawa interesu Państwa.
Jeśli ktoś szkodzi temu Państwu, nie wykonuje swoich funkcji, to obojętne
czy należy do postkomunistów czy do postsolidarnościowców. Kwalifikacja i
oceny muszą być jednakowe.
W taki razie czas powiedzieć a właściwie przypomnieć,
że wchodzi właśnie w życie ustawa lustracyjna uchwalona przez nasz Sejm w
czerwcu. Zaczyna funkcjonować
Wydział Lustracyjny w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie a wiemy, że Pan mówi
tak: rozrachunki z przeszłością nie mają najmniejszego sensu a teczki należało
lat temu kilka komisyjnie spalić.
Niewątpliwie
tak. Zostawmy te rzeczy już historykom i tłumaczom. Zacznijmy myśleć o
przyszłości i bieżącej sytuacji. Co nas charakteryzuje ciągle szukamy i
grzebiemy się w przeszłości. Trzeba z ty wreszcie skończyć, żeby tą całą historię zamknąć. Trzeba skazać tych ludzi, którzy popełnili przestępstwa
i już nareszcie nie prowadzić rozpraw sądowych, które trwają latami.
Ale właśnie one się będą zaczynać, zaczyna działać
ustawa
To one
nic nie dadzą
To się nie skończy?
Zanim
to się skończy to ci ludzie umrą. To są wszyscy starzy ludzie, w starszym
wieku. Nie można tego ciągnąć w nieskończoność. To zatruwa społeczeństwo.
Proszę zobaczyć Panie Redaktorze jak bardzo wiele osób
i to prominentnych naszego życia politycznego, naszych elit politycznych myśli zupełnie inaczej niż Pan. Jak to jest ? To są oczywiste dla Pana
sprawy.
No cóż
to dlatego, że ci ludzie nie myślą i, to co jest dla mnie jest najważniejsze,
nie biorą pod uwagę interesu państwa a to jest najważniejsze. To jest to co
cechuje nasze społeczeństwo. To znaczy, że my nie rozumiemy interesu państwowego.
To się wszystko patrzy pod kątem interesu swojej kariery, swojego stronnictwa
a nie z punktu widzenia interesów całości.
A jak Pan sądzi Panie Redaktorze, gdzie szukać Ľródła
konfliktu albo może nawet praw Ľródła konfliktów, które tak mocno wstrząsają
obecną koalicją, rządem Akcji Wyborczej Solidarność i Unii Wolności ?
Ministrowie, słyszymy tak, głosują
przeciwko własnemu rządowi, Klub AWSu, w ustawie kiedy głosował w sprawie
podatków głosował przeciwko przedłożeniu rządowemu, przewodniczący AWSu, pamiętamy to wszyscy,
kroczył na czele demonstracji antyrządowej. Znowu mówimy o kolejnym kryzysie.
Co to jest ?
W
zasadzie to potwierdza moją ocenę. Ci ludzie - ich interesuje tylko jedno:
partyjne czy grupowe interesy.
Ale oni wszyscy mówią to samo: pracujemy dla dobra
kraju.
To
jest frazes. Ich postępowanie jest najlepszym dowodem, że ten frazes jest
tylko frazesem za którym nie kryje się rzeczywistość.
To w takim
razie według Pana Redaktorze kto rządzi w naszym kraju ? bo o premierze Buzku
powiada Pan, że to premier malowany, o wicepremierze Leszku Balcerowiczu
powiada Pan, że jest sparaliżowany w działaniu, o panu prezydencie
Aleksandrze Kwaśniewskim jeszcze rok temu powiadał Pan, że to owszem bardzo
inteligentny ale bardzo miękki polityk, to kto rządzi krajem według Pana ?
Tym
krajem rządzi przypadek, dlatego, że nie mamy żadnej wyraźnej polityki ani w
stosunku do zachodu ani polityki wschodniej nie ma żadnej wizji przyszłościowej.
Nikt nie zastanawia się w jakim kierunku ten kraj ma pójść i w jakim
kierunku się ma rozwijać. Żyje się tylko chwilą obecną i pod kątem widzenia partykularnych interesów.
A co Pan sądzi o takiej opinii którą się ostatnio często dość słyszy z ust bardzo poważnych komentatorów, że tak na
dobrą sprawę w Polsce rządzą związki zawodowe. Rzeczywiście, jakby nie
patrzeć, stanowią one trzon władzy wykonawczej no i ustawodawczej. Ja
przypominam sobie solidarnościowy projekt konstytucji: tam właśnie związki
zamierzały wpisać prawo opiniowania budżetu przez związki. To bardzo daleko
idące kompetencje.
To
jest z jednej strony niezmiernie niebezpieczne, dlatego że związki zawodowe
istnieją po to żeby bronić interesów klasy robotniczej, w walce z rządem, w
walce z panującym systemem. To są rzeczy, które muszą prowadzić do
nieporozumień. Najlepszy przykład mamy w polityce pani Tacher, która walczyła
z tymi związkami i je złamała. I
dzięki temu Wielka Brytania mogła znaleĽć się w takiej sytuacji
gospodarczej grubo lepszej od wszystkich innych krajów zachodnich.
Ja przypominam sobie taką opinię Pana Panie Redaktorze,
która mocno wzburzyła, nie ukrywam, polityków Akcji Wyborczej Solidarność,
koalicjanta, kiedy to powiedział Pan, że ta władza związków zawodowych jest
bardzo na rękę panu przewodniczącemu AWS Marianowi Krzaklewskiemu, bowiem on
nie będąc formalnie premierem stojąc na czele AWSu rozgrywa, jak to Pan mówił,
swą własną partię gry o urząd prezydencki.
A tak
nie jest?
Moje pytanie ponieważ pół roku temu Pan taką diagnozę
postawił.
W moim
przekonaniu się nic absolutnie nie zmieniło pod tym względem. Pan Krzaklewski
wykorzystuje związki zawodowe we własnym interesie Dzisiaj związki zawodowe górników
hutników, nie mówiąc o rolniczych, to są ludzie którzy chcą z tego państwa coś wyszarpać. Rząd
nie ma żadnego planu działania tylko tak na te rany przykłada plasterki.
Czy Pan chce przez to powiedzieć Panie Redaktorze, że w
dalszym ciągu mimo upływu lat nie dostrzega Pan w naszym kraju żadnego polityka, który miałby wizję
przyszłości naszego kraju ?
Ze
znanych mi polityków, których znam myślę, że właściwie nie ma takiego.
To nie ma przyszłości dla nas ?
Najgorsze,
że przyszłość będzie przypadkowa. Nie będzie przyszłością, która będzie
wynikała z realizacji naszego zamiaru, naszej koncepcji czy naszej wizji jak
Polska powinna wyglądać i co powinna robić. Będzie się rozwijała przypadkowo.
A co Pan sądzi o roli kościoła katolickiego, właśnie
w kontekście kto rządzi w naszym kraju ? Są i takie głosy, że próbuje kościół
katolicki. Czy Pan się z tym zgadza ?
Kościół
katolicki w tej chwili, w moim przekonaniu, - chcę jedną rzecz stwierdzić: ja
mam opinię człowieka który zwalcza kościół czy zwalcza religię. Kwestia
nie odpowiada prawdzie. Kwestia mojej wiary: ja uważam się za człowieka wierzącego, natomiast jeżeli krytykuję kościół
to krytykuję za jego działalność polityczną. Działalność polityczna kościoła,
abstrahując od jego niewątpliwych zasług, to obawiam się, że przynosi większe
szkody, dążąc do stworzenia państwa wyznaniowego.
A no właśnie; nie dostrzega Pan zmian, że kościół
odchodzi od pełnienia funkcji, które jeszcze do niedawna pełnił tzn.
bardziej politycznych ?
Chcę
Pani powiedzieć, że problem kościoła, jest bardzo rozbity. Chociażby usunięcie
w cień biskupa Pieronka, który reprezentował, przynajmniej w moim
przekonaniu, kościół postępowy i to bardziej współczesny.
Wspomniał Pan o państwie wyznaniowym. Rzeczywiście nie
pierwszy raz Pan tak właśnie mówi. Panie Redaktorze proszę powiedzieć, czy
rzeczywiście widzi Pan symptomy pozwalające Panu stanowczo twierdzić, że
rzeczywiście stoimy wobec niebezpieczeństwa państwa wyznaniowego, dzisiaj w
99 roku ?
Najlepszy
dowód, że w tej chwili właściwie kościół przechodzi całkowicie na
utrzymanie państwa. Ma pani dziś kapelanów, straży ogniowej, posterunkach
granicznych. Jest w tej chwili większość księży finansowanych przez państwo.
Ale czy to są symptomy pozwalające powiedzieć, że
grozi nam państwo wyznaniowe ?
No
niewątpliwie, dlatego że ma Pani, chociażby stosunek do radia „Maryja”,
sprawa tych nieszczęsnych krzyży
.
Prymas Glemp dość jasno wyraził swoje stanowisko w
sprawie radia „Maryja”, negatywne.
Nie
bardzo, bardzo to łagodnie było powiedziane i nie widzę w tym żadnego odcięcia
się od poglądów reprezentowanych przez księdza Rydzyka czy, powiedzmy, przez księdza Jankowskiego. Najlepszy dowód ostatnie wystąpienie
biskupa ... , który łagodnie potępił księdza Jankowskiego za kolportaż.
Arcybiskup Gocłowski, to chyba o arcybiskupa Gocłowskiego
Panu chodzi
książek
i druków antysemickich w kościele. Skończyło się na tym, że ksiądz
Jankowski to przeniósł do domu, do sąsiedniego budynku Akcji Katolickiej.
Utrzymywał Pan Panie Redaktorze, że konkordat nie będzie
dobrze służył Polsce i że będzie wręcz szkodliwy – używał Pan takich
określeń. Konkordat został jednak ratyfikowany, i czy dostrzega Pan jakieś
niebezpieczne dla kraju symptomy właśnie potwierdzające Pana wcześniejsze
obawy ?
W moim
przekonaniu tak. Zresztą zawsze tłumaczyłem, że konkordat wprowadzony
drzwiami kuchennymi
Ale stało się, ale stało się, został ratyfikowany
No ale
z jakimi trudnościami, jakimi obchodami. Został ratyfikowany dlatego, że
obecnej koalicji, panu premierowi Buzkowi bardzo zależało na poparciu kościoła
i wobec tego zachowali pozycję niesłychanie ustępliwą w stosunku do kościoła.
Dalej Pan dostrzega taką właśnie ustępliwość
naszego rządu, społeczeństwa ?
Czy w ogóle można mówić
Jeśli
idzie o społeczeństwo nie ale jeśli idzie o czynniki rządowe to na pewno.
Najlepszy dowód jest rewindykacja
dóbr kościelnych czy bardzo łagodne tolerowanie nadużyć popełnianych przez
kościól, jeśli idzie chociażby o sprowadzanie bezcłowe z zachodu czy
samochodów czy też czegokolwiek, co jest połączone z czarnym rynkiem.
Więc jak to jest
O tym
się pisze czy tam mówi ale nie wyciąga się z tego żadnych wniosków.
Więc w takim razie podsumujmy. Jak to jest Panie
Redaktorze
Sprawa
chociażby stoczni gdańskiej. Kto się rozliczy z księdzem Rydzykiem, który
na ten temat zbierał pieniądze ? Gdzie są te pieniądze, na co zostały
wydane ? interesie sprawy są nie ruszane ani przez rząd ani przez władze sądowe.
Jak Pan sądzi, dlaczego tak się dzieje ?
Dlatego,
że ludzie się boją narażać się kościołowi czy opinii kościelnej
W takim razie podsumujmy. Jak to jest ? Skoro społeczeństwo
jest zdziczałe, elity skorumpowane, nie dostrzega Pan polityka który miałby
wizję przyszłości, która by nasz kraj poprowadziła ku wielkiemu rozkwitowi, ku dobrobytowi na którym nam tak bardzo zależy, więc jak to jest , skoro jest tak niedobrze jak Pan nam mówi, proszę
powiedzieć jak Pan tłumaczy, również i sobie, bilans mijającej dekady, no
pozytywny w gruncie rzeczy, no bo jakby nie patrzył ruszyły wielkie reformy,
gospodarka jest na ścieżce wzrostu, jak to się powiada, inflacja no nareszcie
jednocyfrowa, badania CBOSu powiadają, że tylko 27 % ogółu społeczeństwa
uważa swą sytuację materialną za złą podczas kiedy w 89. roku aż 85 % ogółu
tak właśnie myślało ?
Nie
przywiązywałbym zbyt wielkiej wagi do tych wszystkich ocen. Niestety jeżeli
mamy poprawę na odcinku gospodarczym to ona dotyczy tylko części kraju.
Natomiast pogłębia przepaść między rosnącą nędzą społeczeństwa a rosnącą, stosunkowo małą, warstwą
ludzi, którzy robią na tym pieniądze.
O tych reformach, które w tej chwili ruszają mówi się,
że są wielkie. Z Pana tonu nie słyszę
żeby tak właśnie Pan sądził. Nie wierzy Pan w te reformy ? Nie wierzy Pan,
że służą dobru kraju ?
Te
reformy teoretycznie powinny być bardzo
pozytywne tylko one są fatalnie wykonywane mimo, że lata się pracowało nad
wprowadzeniem tych reform okazuje się, że brakuje przepisów wykonawczych i
powstaje niesamowity bałagan. Niesamowity bałagan. Niech Pani weĽmie chociażby
służbę zdrowia; widzimy jaki panuje chaos w tej dziedzinie. Dlatego że zostały
one nie przygotowane do końca a z drugiej strony te reformy są zakłócane
chociażby tym, że jeśli Pani weĽmie podział administracyjny kraju to się
dobiera ludzi nie kiedy i czym się zajmują tylko koalicja, kto będzie mianował,
czy AWS będzie mianował wojewodów a Unia Wolności wicewojewodów. Kłóci się
o personalia. Natomaist nie ustala się jakie są kompetencje tych ludzi, czy
pod kątem widzenia kompetencji. Mało tego. Nawet są wypadki, że teren
wybierał sobie ludzi, którzy nie odpowiadają koalicji to się nie akceptuje.
zachowanie pod tym względem wojewody warszawskiego.
Panie Redaktorze, proszę wybaczyć, o tym powiedzmy za
dwie godziny. W tym momencie musimy przerwać na około dwie godziny naszą
relację. Zapraszamy o 21.30. Do zobaczenia.
Przypominam, oglądają Państwo bezpośrednią transmisję
Panie Redaktorze usłyszeliśmy wiele bardzo surowych
ocen. Czy naprawdę ani krztyny optymizmu nie wleje Pan w nasze serca ?
Mam
dla was bardzo dużo optymizmu dlatego, że społeczeństwo jest wielkiego ducha
i ma bardzo zdrowe reakcje na Najlepszym
przykładem jest ta Wielka Orkiestra, która rzeczywiście świadczy o tym, że
nawet w najszerszych warstwach społeczeństwa jest jakiś odruch solidarności,
chęci jeżeli trzeba coś konkretnego zrobić. Konkretnego. Jeżeli tu idzie o
to, żeby wyposażyć szpitale w opiekę nad noworodkami itd. to ludzie na to idą.
Z tego wszystkie nasze koalicje powinny wyciągnąć wniosek. Społeczeństwo będzie
reagowało pozytywnie wtedy kiedy będzie wiedziało, że idzie o rzecz zupełnie
konkretną a nie rzecz o charakterze ogólnym.
No to jak w takim razie pogodzić opinię Pana Panie
Redaktorze, że nasze społeczeństwo ciągle jeszcze nie ma wyrobionego
instynktu państwowego ?
A to
jest coś innego. To coś innego. To trzeba to społeczeństwo wychowywać.
Dlatego, że oni tego poczucia interesu państwowego ciągle jeszcze mają za mało.
Jeżeli mówimy o reakcjach to mówimy
o społeczeństwie ale to się nie łączy ze strukturą państwową. To powinno
być przez państwo wykorzystane dla wzmocnienia autorytetu państwa.
A to by nam dało pewność na przyszłość.
Ma się
rozumieć. Jeżeli będą z tego wyciągnięte odpowiednie wnioski.
A dlaczego ciągle Pan Panie Redaktorze mówi o naszej niepodległości jako o tak zwanej
niepodległości ? Tak jakby ona
nie była prawdziwa.
Dlatego,
że ona nie jest pełnoprawna. Niepodległość polega na tym, że naród ma
wizję do czego dąży i stara się tą wizję realizować. My w tej chwili tej
wizji kompletnie nie mamy. Przedtem wisieliśmy
na klamce sowieckiej, teraz wisimy na klamce amerykańskiej.
Czy dlatego, że tak bardzo wszyscy chcemy do NATO mówi
Pan, że jest to wiszenie na klamce amerykańskiej ?
Tak.
Tak dlatego, że nie mamy tutaj własnej koncepcji. Idziemy do Europy i co –
musimy wybierać. W tej chwili zarysowują się bardzo wyraĽne antagonizmy między
powstającą Europą a Stanami Zjednoczonymi. Nie możemy być koniem trojańskim
No tak czy inaczej Panie Redaktorze w marcu, jak słyszymy,
wchodzimy do NATO. Jestem przekonana, absolutnie pewna, że zdecydowana większość
z nas uważa, że wreszcie nasze poczucie bezpieczeństwa w tym przeciągu
historii, wreszcie poczucie bezpieczeństwa zdecydowanie wzrośnie a Pan ciągle
mówi, że nie, że wisimy tylko u amerykańskiej klamki
Ja chcę
powiedzieć tylko, że ciągle liczymy na to, że właśnie ten parasol NATO to
już nas chroni przed jakimi kolwiek niebezpieczeństwami. Tak samo wejście do
Europy – to się zaczyna okres okres dobrobytu. To nie jest prawdą. To są
rzeczy, jeśli idzie o obronę interesów państwa, to powinniśmy sami przede
wszystkim starać się stworzyć polską doktrynę wojskową i zastanowić się
jakie mamy możliwości działania i obrony a nie tylko liczyć na NATO. To jest cały szereg względów, chociażby
współpraca wojskowa między nami a chociażby Ukrainą czy koncepcja walk partyzanckich. Musimy wiedzieć, że w razie
czego tą wojnę będziemy prowadzili
Skoro Pan mówi o partyzantach to proszę powiedzieć czy
większe poczucie bezpieczeństwa zapewni nam szkolenie społeczeństwa, armii,
tak jak Pan to sugeruje, w kierunku działań partyzanckich ?Że w razie jakiejś
akcji zbrojnej to właśnie nas ma ratować
?
Ma się
rozumieć. Nawet licząc, że NATO nam pomoże to zawsze to długo trwa, ten
okres wstępny. Trzeba
zatrzymać tego przeciwnika i tutaj nie ma innego wyjścia jak kwestia walk w
mieście. Kto w Polsce studiował, mając w tej chwili wojnę w Afganistanie, na
Bałkanach itd. Pytałem się, bez skutku, czy my mamy wojskowych obserwatorów,
którzy studiują jak wygląda wojna w mieście. Okazuje się, że nie mamy.
Jedyna rzecz jak była napisana na temat wojny w mieście to była książka która
wyszła przed wojną, przez Grota-Roweckiego, powszechnie nie znana, w 38 roku.
Trzeba by studiować, ja studiuję, jak się prowadzi tą wojnę w mieście
Jeszcze teraz państwu tylko przypomnę, że Pan Redaktor
uważa, że jeśli nastąpiłyby bardzo drastyczne naciski ze strony Rosji, jeśli
zagroziłby nam bezpośredni konflikt to my nie mamy spodziewać się większej
pomocy ze strony zachodu poza, jak
powiada Pan Redaktor, pięknymi słowami i pomocą humanitarną, że skończyłoby
się podobnie jak w 39 roku. Panie Redaktorze, tak ?
Na
pewno musimy położyć większy nacisk na to co możemy zrobić własnymi siłami.
Czy rzeczywiście wierzy Pan w to, że nasze wejście do
NATO w żaden sposób nie poprawi naszej sytuacji, nie poprawi bezpieczeństwa
narodowego ?
Na
pewno tak tylko nie poprawi w stu procentach i dlatego to wymaga dodatkowego
wysiłku z naszej strony. W tej chwili jest tego rodzaju sytuacja: weszliśmy do
NATO i wszystko w porządku, jesteśmy kompletnie zabezpieczeni na wszystkie
strony. I to nie jest prawda. Dlatego tutaj musimy zastanowić się nad własną
doktryną wojskową i co my, we własnym zakresie , możemy zwojować. To jest
kwestia wysiłku. Pani powiada przemysł zbrojeniowy. Przecież przed wojną,
proszę pamiętać, że myśmy mieli przed wojną bardzo ciekawe samoloty własnej
produkcji, mieliśmy bardzo ciekawe, produkcję
Pan o „Łosiach” myśli ?
W tym
okresie to był samolot bardzo dobry. Tak samo mieliśmy produkcję działek
przeciwpancernych i przeciwlotniczych. Najnowsze patenty bombowca, któreśmy
produkowali, zaczęliśmy produkować i nie zdążyliśmy
No ale teraz Panie Redaktorze proszę zobaczyć co się
dzieje w naszym przemyśle obronnym, strajki, niewiadoma przyszłość
A
dlaczego. Trzeba ten przemysł zacząć budować. W znacznie trudniejszych
warunkach gospodarczych ten przemysł zbrojeniowy w Polsce stał na stosunkowo
dobrym poziomie. Produkowaliśmy chociażby pistolety Visy, które były też rewelacyjne, w pewnym sensie.
A dlaczego ?
Nikt
się nad tym nie zastanawia. Gdzie Pani znajduje zachętę do popierania twórczości,
wynalazczości w tej dziedzinie, jeśli idzie o produkcję wojenną. Natomiast
bawimy się w takie rzeczy, które są rzeczywiście... Handel bronią jest rzeczą dosyć obrzydliwą i traktowany
przez wszystkich I jeżeli my
dostarczamy, o ile pamiętam mieliśmy dostarczać czołgi Iranowi, to publicyści
denuncjonowali, że to nielegalne, że to szkodliwe itd. Jest to kuchnia ale każde
państwo te rzeczy robi
Wróćmy jeszcze do polityki Amerykanów wobec nas. To
jest sprawa bardzo istotna. Pan niezwykle krytycznie wypowiada się o pułkowniku
Kuklińskim. Pan powiada, że CIA wyznacza nam bohaterów narodowych i zadaje
pytanie bardzo ostro cóż takiego właściwie nam uczynił pułkownik Kukliński,
dobrego ?
Płk
Kukliński niewątpliwie odegrał bardzo dużą rolę jako informator wywiadu
amerykańskiego i w tej dziedzinie i nam pomagał, wzmacniając obóz
antysowiecki. Płk Kulkiński nie zaalarmował nikogo na zachodzie. Mówił to,
że nie może bo to groziło wojną domową. Mógł poinformować chociażby
papieża. Kiedyś mi napisał wywiad do „Kultury”, który zamieściłem, już
grubo po faktach
A zna Pan Panie Redaktorze niedawną wypowiedź lidera
Sojuszu Lewicy Demokratycznej pana Leszka Millera, który po wizycie w Stanach
Zjednoczonych i spotkaniu z płk. Kuklińskim powiadał, że idzie czas kiedy
wiele pozytywnych informacji, związanych z działalnością płk. Kuklińskiego
wyjdzie na jaw. Kiedy ja go zapytałam w „Linii Specjalnej” czy może
powiedzieć jakie to sprawy będą
na korzyść płka pracowały uchylił się od odpowiedzi.
Myślę,
że był mocno cennym dla Stanów Zjednoczonych . Niewątpliwie. Ale przestańmy z niego robić bohatera narodowego czy Konrada Wallenroda. Stał za nim w
sensie Jeśli on chciał odgrywać
rolę Konrada Wallenroda to w takim razie z kim on chciał współpracować, z
jakimi ruchami niepodległościowymi polskimi? Sam jeden, jedyny ? To są rzeczy zupełnie poważne. Nie mówiąc o tym,
że strona materialna tych rzeczy bardzo nie smakowała.
Powiada Pan
Panie Redaktorze, że powinniśmy jako kraj, jako Polska wnieść w rozwiązanie
konfliktu na środkowym wschodzie, w urządzanie świata, wnieść coś. Ale w
żadnym z Pana wywiadów nie znalazłam odpowiedzi co powinniśmy według Pana
wnieść.
Jeżeli
są dyskusje dzisiaj w Europie na temat euro, wprowadzenia waluty czy takich czy
innych przepisów my nie zabieramy tutaj żadnego głosu a powinniśmy mieć jakąś
własną koncepcję. Jeśli idzie o śrdokowy wschód to możliwości niewątpliwie
tak samo mamy. Trzeba pamiętać, że z jednej strony moglibyśmy mieć
teoretycznie wpływ na opinię
izraelską i mamy dobre stosunki z Arabami, i można by tu próbować odgrywania
jakąś rolę pośrednika. Tym łatwiejsze, że my nie zagrażamy. Jeżeli tutaj
pośrednikiem kryzysowym są Stany Zjednoczone to wiadomo świat arabski wie, że
w Ameryce wpływy żydowskie są bardzo
silne. Jeżeli zajmuje się tym Francja to wiadomo, że Francja jest bardziej
związana ze światem arabskim. Kraj, który nie odgrywa rolę, nie jest
mocarstwem może być właśnie tym pośrednikiem, który może odgrywać pewną
rolę, cenną rolę
Czy również rolę takiego pośrednika wyznaczałby nam
Pan Panie Redaktorze jeśli idzie o
rozwiązywanie problemów związanych z naszymi wschodnimi sąsiadami Z Ukrainą,
Białorusią, Litwą, Rosją, państwami nadbałtyckimi ? Czy to miałby być
taki pomost pomiędzy krajami Europy zachodniej a wschodem, który ciągle jest
niepewny i niestabilny i chyba niebezpieczny ?
Tutaj
chyba, w tej chwili jest niezmiernie potrzebna nasza polityka wschodnia, po
prostu dlatego, jak to już parę razy mówiłem, dla nas niepodległa Ukraina
ma większe znaczenie niż NATO. To nie jest zresztą moje powiedzenie tylko
Brzezińskiego. I to uważam za bardzo słuszne. I dlatego uważam, że powinniśmy
wszystko zrobić, żeby pomóc utrwaleniu się niepodległości Ukrainy.
Z drugiej strony czy Polska sama w sobie jest na tyle
silnym krajem, żeby mogła w decydujący sposób wpłynąć na wybranie na
przykład opcji zachodniej przez Ukrainę, chyba nie ?
Ma się
rozumieć, że tak, ponieważ możemy być pośrednikami w wejściu Ukrainy czy
do NATO czy do zjednoczonej Europy.
A nie obawia się Pan, że popieranie przez nas ruchów
niepodległościowych czy to na Ukrainie czy na Białorusi bardzo mocno
zaniepokoi, żeby nie powiedzieć rozdrażni, Rosję ?
Wchodzimy
na temat też bardzo istotny. Dla nas niepodległa Białoruś i niepodległa
Ukraina jest warunkiem zasadniczym. Jednocześnie zasadniczym warunkiem jest
normalizacja stosunków polsko-rosyjskich. I tu w tej dziedzinie nic się nie
robi.
A czy wierzy Pan, że jest możliwe przywrócenie dobrosąsiedzkich
stosunków ?
W moim
przekonaniu jest możliwe. Trzeba wytłumaczyć Rosjanom, że ich ambicje
imperialne w stosunku do republik postsowieckich są dla nich samych szkodliwe.
Że tojest możliwe to najlepszy przykład jeśli idzie o działalność
Kultury. To co swego czasu podkreślałem i uważam za sukces Kultury, że
doprowadziliśmy do deklaracji przywódców emigracyjnych Rosjan z Sołżenicynem
na czele, uznającym .......
A czy sądzi Pan, Panie Redaktorze, że Rosjanie chcą słuchać,
że ich ambicje imperialne są szkodliwe dla nich samych, to co właśnie przed
chwilą Pan powiedział ?
Może trzeba im to zacząć tłumaczyć.
Czy jesteśmy w stanie my, w gruncie rzeczy średni kraj, nie tak
najsilniejszy ?
To jest średni kraj ale
my odgrywany w Rosji specjalną pozycję
Raczej w elitach politycznych
Mianowicie idzie na stawkę
na inteligencję, nie na masy. Bardzo duży kapitał sympatii wśród
inteligencji rosyjskiej
Ale
to jeszcze mało. To co się teraz w Rosji dzieje
Trzeba tu różnicować. Rosjanie niewiele o Polsce
wiedzą. Mają bardzo skrzywiony obraz. Polacy to samo. Czy Pani ma jakiś
popularny podręcznik szkolny , do użytku szkolnego, popularnie, dobrze
napisany, o stosunkach polsko-rosyjskich ?
Ciągle
brak, wiadomo
czy historii Rosji ? Nie ma. Swego czasu, ma Pani jakieś
opracowania naukowe, bardzo ważne, bardzo istotne ale tylko dla specjalistów .
Ale mówmy o specjalistach. Michał Heller, nasz współpracownik wydał przed
swoją śmiercią książkę o imperium rosyjskim, którą uważam za jedną z
najważniejszych rzeczy dotyczących historii Rosji. Ukazały się dwa wydania
na Węgrzech. Mało tego, Heller dzisiaj drukowany jest w Rosji. W Polsce do tej
pory nic nie wydano. Nikogo to nie interesuje. Dlaczego Hellera się nie wydaje
Jest szansa na wznowienie
„Polszy”. Może to jest dobry sygnał ?
Były dobry sygnał, gdyby to
nie wyglądało tak rozpaczliwie. Polega to na czym. W pierwszym rzędzie jak
powstała „Polsza”, o wznowieniu „Polszy” dyskutuje się od dwóch lat,
a w każdym razie od dobrego roku. Jak zaczęło się o tym dyskutować to wtedy
się odezwała Polska Agencja Informacyjna, która w latach dziewięćdziesiątych
wydawała tą „Polszę” i zaprotestowała, że tytuł jest ich własnością,
i dzięki temu trzeba było dać jakiś inny, kulawy projekt. Dobrze.
„Polsza” znalazła poparcie ministra kultury i sztuki, i zdecydowano, że będzie
pod redakcją Pomianowskiego, wydawana w Bibliotece Narodowej tak jak „Twórczość”
czy „Dialog” czy coś takiego.
Znaczy pozytywnie, przełamuje się ?
Doskonale. Przełamała. Historia. Pomijając to, że
budżet jest niewystarczający
Agencja Informacyjna natychmiast wznowiła swoją działalność, wydając taki
numer sygnalny i oni będą też wydawać „Polszę” po rosyjsku, tak samo. Będą
wydawali to we wszystkich językach. To przecież kompletny nonsens. Wydawanie
pisma tego rodzaju jak swego czasu wydawaliśmy po angielsku, niemiecku i
francusku jest kompletnie bez sensu. Z nikim się nie konsultowano. Politykę
kulturalną gorzej czy lepiej robiły. Ta „Polsza” była rzeczywiście
doskonale robionym pismem. Dlatego została zamknięta na skutek sprzeciwu
Rosji, sowietów i jak również PRLu. Ale
to nie daje gwarancji. Wręcz przeciwnie. To daje gwarancję, że to będzie
bardzo złe pismo po tym numerze sygnalnym, który przeglądam, który dostałem,
który jest zupełną katastrofą. To jest kwestia czysto ambicyjna. Dlatego że
instytucja Państwowa Agencja Informacyjna jest tak samo instytucją finansowaną
przez państwo. Z jednej strony tutaj
się robi akcję z tą nową „Polszą” Pomianowskiego i jednocześnie
wznawia się to stare wydawnictwo, nie zastanawiają się czy ono jest potrzebne
i czy ci ludzie potrafią to dobrze robić.
A jak Pan sądzi Panie Redaktorze – mówimy o NATO, mówimy
o krajach naszych wschodnich sąsiadów i ciągle nie ma tej pewności, że
nasze poczucie bezpieczeństwa będzie rzeczywiście większe i zapewnione. Może
jakimś wyjściem jest wstąpienie naszego kraju do struktur Unii Europejskiej ?
Przecież koncerny międzynarodowe uczynią wszystko, żeby chronić własne interesy i może właśnie tymi ekonomicznymi więzami zapewnimy sobie większe
poczucie bezpieczeństwa ?
Mi się
wydaje, że poczucie bezpieczeństwa to jest przede wszystkim normalizacja
stosunków z Rosją i dobre pilnowanie niepodległości Ukrainy, państw bałtyckich
i Białorusi, jako partnerów. Trzeba powiedzieć, że wśród tych narodów
mamy bardzo złą opinię, dlatego że my mówimy dzisiaj, jeszcze do tej pory,
mówienie o federaliĽmie itd. odbierane jest przez te narody jako przejaw
polskiego imperializmu. Zresztą my podtrzymujemy to, jeśli weĽmie Pani ten
nonsens, jaki prowadzi pan Kolbuszewski na Litwie finansując organizacje
polskie antylitewskie, zadrażniając tym stosunki polsko-litewskie, wbrew
polityce MSZu. To jest jakiś nonsens. Ma Pani dwie polityki zagraniczne, z tym
że pan Kolbuszewski daje duże pieniądze, dlatego że to jest Senat.
I na koniec Panie Redaktorze: jeśli mógłby Pan
przestrzec przed czymś Polskę i Polaków to przed czym w pierwszej kolejności
?
Jedyną
rzeczą, którą mógłbym w pierwszym rzędzie żeby przestali myśleć
kategoriami personalnymi, czy partyjnymi i myśleli o interesie państwowym.
Ludzie mający jakieś poczucie państwowości nie zdobyliby się na żadne
takie historie z tą „Polszą”. Nie mogę doprowadzić do tego, żeby można
było cośkolwiek zrobić np. więcej na Białorusi. Udało się doprowadzić do
stworzenia w Uniwersytecie Białostockim Katedry Historii Kultury Białoruskiej,
którą uważano, że to może być wbrew opinii myśli niepodległościwej białoruskiej.
Mało tego. Na Białorusi można mimo tego okropnego dyktatora bardzo dużo
rzeczy zrobić. Najlepszy dowód: ma Pani tutaj, „Kultura” wydana w języku
białoruskim, opracowana przez nich, gdzie m.in. podają, drukują artykuł
Mieroszewskiego na temat WNP i Rosji. I to wyszło legalnie. Niech Pani weĽmie
pod uwagę, że obchody mickiewiczowskie; w rezultacie cokolwiek, trzeba
powiedzieć, odnowili Nowogródek. To kosztowało ogromne pieniądze. Wbrew
obietnicom nie przyjechał dyktator a przyjechał tylko premier białoruski. I
zatargi z polską szkołą w Nowogródku. Z naszej strony nie przyjechał nikt.
To znaczy przyjechał jakiś drobny urzędnik, który nie reprezentował
Oby to był Panie Redaktorze ostatni zły przykład, który
w tej sprawie można przytoczyć. Dziękuję Panu bardzo. Dziękuję bardzo państwu.
Raz jeszcze proszę przyjąć serdeczne podziękowania, że zechciał nas Pan gościć
w .Maisons Laffitte. Mam nadzieję
do zobaczenia wkrótce. Do widzenia państwu.
|